Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Listopad 1999r.
Pełnia: 21-23.11 (26-28.05)
Coraz więcej deszczowej pogody, coraz silniejsze wiatry. Odczuwalny spadek temperatury. W dzień ok. 7'C, w nocy ok. -4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Poddasze widokowe
Autor Wiadomość

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2332
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 07, 2017 9:07 pm   

Mężczyzna skinął tylko głową. Na jego niezbyt gładkiej twarzy, wyraźnie zmęczonej długim pobytem w Azkabanie pojawił się niewielki uśmiech. I nie był to zbyt dobrotliwy wyraz, a raczej... lisie zadowolenie. Nie czekając długi, Lestrange szybko owinął się cały swoim płaszczem. Czarny materiał niemal zupełnie go okrył. Zarzucił kaptur, cofnął się kilka kroków i stojąc tyłem do brzegu wieży spadł. Jeszcze chwilę uczniowie mogli widzieć jak zamyka oczy, ale gdyby podeszli bliżej brzegu nie zobaczyliby zupełnie nic. Ani śladu po śmierciożercy. Nie rozpadł się, nie rozbił, nie uderzył w ziemię, nic z tych rzeczy. Czerwona ciecz, która wcześniej rozlała się po posadzce poddasza również wyparowała. Zupełnie tak jakby wsiąknęła co do kropli w mury zamku. Żadnych dowodów obecności, nic.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 77
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pią Mar 10, 2017 9:08 pm   

Mężczyzna widać uznał, że umowa została zawiązana. Właściwie obie strony nie potrzebowały żadnego potwierdzenia, ponieważ była to kwestia dobrej woli dwóch stron. Jeśli oni zawiodą, zapewne śmierciożerca prędzej czy później skupi na nich swoją uwagę, jeśli ten typ zawiedzie, może obawiać się, że dwójka ślizgonów nie zawaha się go wsypać. Choćby udając dwójkę pokrzywdzonych uczniów, których ten zły pan zamierzał zwieść. Oczywiście nie byli dziećmi, a i Astoria miała świadomość tego, że ślizgoni darzeni są raczej mocno ograniczonym zaufaniem i każda taka informacja byłaby skrupulatnie sprawdzana. W razie czego jednak, było to jakieś rozwiązanie.
Ślizgonka postanowiła zbliżyć się do brzegu poddasza. Jej uwadze nie umknął fakt zniknięcia czerwonej cieczy, ale tego można było się spodziewać jeśli w grę wchodziła magia. Lestrange na pewno chciał zostawić po sobie jak najmniej śladów, a każdy taki akt magiczny mógł być dowodem jego obecności. Uczniowie przecież na pewno w ten sposób by się nie zabawiali.
Kiedy upewniła się, że mężczyzny nie ma, obróciła się bardziej w stronę Alana. Przez chwilę nie mówiła nic. Zastanawiała się czy w ogóle powinni o tym rozmawiać, czy może lepiej spuścić na tą sytuację zasłonę milczenia i odzywać się do siebie jedynie podczas spotkań ze śmierciożercą. Właściwie był on ich jedyny punktem zaczepienia jeśli chodzi o znajomość.
- Kiedy chcesz dostać się do gabinetu McGonagall? - zapytała wprost uznając jednak, że lepiej poznać zdanie chłopaka na ten temat, zapewne lepiej będzie jak oboje sprecyzują jakiś plan aby uniknąć późniejszych nieporozumień i względnie ze sobą współpracować.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 98
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Mar 12, 2017 9:13 pm   

Ślizgon był pewien, że mężczyzna zniknął, nie musiał tego nigdzie sprawdzać. Być może deportował się znajdując jakąś lukę w osłonie Hogwartu, a być może użył innego sposobu. Nic nie było wiadome na ten temat czy jest animagiem bądź czy posiada inne zdolności tego typu albo zna jakieś specjalne, złożone zaklęcia. Na wszystko w każdym razie znajdzie się sposób, pozostawało mu być pewny, że także na włamanie się do gabinetu dyrektorki. Zdawał sobie sprawę, że to będzie złożona akcja i to dużo bardziej skomplikowana niż dostanie się do Działu Ksiąg Zakazanych, które już zaliczył. Wymagające opracowania odpowiedniego planu, coś... czego nie można zrobić z dnia na dzień. Podążył wzrokiem na ślizgonką, chowając na powrót różdżkę. Raczej już nie będzie potrzebna, z tą dziewczyną nie będzie miał żadnej konfrontacji, wprost przeciwnie... musieli chyba współpracować, a Brackman należał raczej do indywidualistów, więc mogło to nie być dla niego zbyt łatwe zadanie.
- Za dwa... może trzy tygodnie. Musimy zebrać dostępne środki, zbadać teren... sprawdzić co może nam się przydać, jak dostają się tam prefekci... - westchnął cicho, pocierając kciukiem brodę, a na jego czole pojawiła się cienka zmarszczka.- To potrwa... może nawet do miesiąca. - skwitował krótko.- Najlepiej będzie jak rozdzielimy kto ma się czym zająć. - przez chwilę przyglądał się krajobrazom... pewnie niedługo cała okolica utonie w jesiennych barwach.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 77
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Śro Mar 15, 2017 9:25 pm   

Dziewczyna zbliżyła się bardziej. Wciąż jednak zachowywała pewną, w jej mniemaniu bezpieczną odległość. Taki zwyczaj, szanowania przestrzeni własnej i cudzej. Ona nie lubiła jak ktoś naruszał jej prywatny teren. Taki minimum komfortu musiało być zachowane. Przyglądała mu się spokojnie. Była starsza, ale niewiele... zaledwie o rok. W przyszłym roku opuści już Hogwart, wejdzie na własną ścieżkę życia i obierze swój kierunek rozwoju. Ta magiczna szkoła to był tylko początek, dawała zaledwie podstawy, a to co później każdy osiągnie to już zupełnie inna sprawa. Zastanawiała się do czego zdolny jest Alan, jakie są jego plany... wyglądał na milczącego typa, który do niczego się nie przyznaje. Bardziej jak cień Hogwartu, jak cień ucznia, a mimo to potrafił zapewne zaskakiwać. Co ukrywał? Nie wiedziała i to nie tak, że koniecznie chciała się o tym dowiedzieć, ale w jakiś sposób byli teraz złączeni.
- Mogę obserwować korytarz na siódmym piętrze. Dowiem się kto tam chodzi, co robi... czy ktoś dostaje ktoś do gabinetu dyrektorki i jak. - zaproponowała, bo wiedziała iż pomimo tego, że jest już z ostatniego rocznika to zdawała sobie sprawę z tego, że jej magiczne umiejętności nie są na jakimś niewiarygodnie wygórowanym poziomie.- Nie wiem co nam może być potrzebne... coś do podsłuchiwania? Nie... takie magiczne przedmioty raczej nie działają w Hogwarcie. - zmarszczyła brwi, przeniosła wzrok znów na okolicę w zamyśleniu.
Od razu lepiej się poczuła. Mogła coś narysować, stworzyć, ale nie teraz... teraz musiała się skupić na wykreowaniu pomysłu, który da im szanse zrealizować zadanie, które mieli do wykonania. To było teraz najważniejsze.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 98
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Mar 18, 2017 9:13 pm   

Nie miał pojęcia jakie ślizgonka ma umiejętności poza tymi wyuczonymi w Hogwarcie. Prawdę mówiąc nie wiedział nawet jakie są jej słabsze i mocniejsze strony. Ostatecznie lekcje odbywały się odpowiednio dla określonych roczników, aby każdy rocznik szedł swoim poziomem. Dlatego nie miał możliwości naocznie śledzić jak dziewczyna się uczy i co umie. Z jednej strony na pewno nie było to w stanie oddać spektrum jej możliwości, z drugiej zaś strony wiedziałby przynajmniej na jakim gruncie budować podstawę do dalszych działań. Tymczasem musiał strzelać w ciemno. Nie zakładał, że Astoria ma jakieś wyjątkowe umiejętności, chociażby czarnomagiczne, aczkolwiek mogła się z tym dobrze kryć. Innymi słowy, miał do opracowania plan z zupełnie obcą osobą, z którą miał podjąć współpracę. Dla kogoś takiego jak Brackman nie było to łatwe zadanie, tym bardziej, że był urodzonym indywidualistą i obawiał się, że nawet praca w duecie może nie być na jego siły.
- W porządku. Sprawdzę potrzebne materiały i spróbuję dokompletować co ma być nam jeszcze potrzebne. - skinął powoli głową, odczuwając po chwili chłód jesiennego powietrza, nawet jeśli nie dał po sobie tego poznać.- Najlepiej wysyłajmy sobie sowy. Następne spotkanie ustalmy za tydzień. Wtedy bardziej szczegółowo przedstawimy nasze obserwacje. Do tego czasu w wiadomościach piszemy skrótowo, tylko obowiązujące fakty. - nie obawiał się przechwycenia korespondencji, ale z drugiej strony gdyby ktoś chciał dojść po nitce do kłębka, to być może mogłoby to naprowadzić go na właściwie tory, dlatego lepiej unikać każdych możliwych sposobów demaskacji.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 77
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Wto Mar 21, 2017 9:11 pm   

Chłopak podchodził do sprawy zdroworozsądkowo, to było widać na pierwszy rzut oka. Nie wiedziała czy miał kiedyś do czynienia z podobnymi akcjami, ale również nie czuła potrzeby by go o to wypytywać. A nawet gdyby zaczęła, wątpiła w to, że Bracmkan wyjawi jej swe tajemnice. To nie ten typ człowieka. Ślizgoni generalnie byli skryci, często nie mówili tego co naprawdę myślą, co naprawdę przeszli, a ukrywali swą przeszłość. Bo tak. Bo po co mają o sobie mówić. Taka ich specyfika. Nie miała żadnych zastrzeżeń do ustaleń chłopaka, to było chyba najbardziej rozsądne podejście do sprawy. Komunikacje sową musiały być również dość ograniczone. Wiedziała, że jeśli ktoś ich zdemaskuje będą mieli problemy i to nie byle jakie. W końcu zieloni byli najbardziej podejrzaną grupą uczniów w Hogwarcie i raczej nie mogli liczyć na zaufanie ze strony kadry profesorskiej. To od razu stawiało ich w niekorzystnym świetle.
- A zatem ustalone. - przyznała, a potem powoli skierowała swe kroki w stronę wyjścia z poddasza.- Do następnego spotkania.
Uznała, że bez sensu jest prowadzić dalszą dyskusję, bo niby o czym? Dogadali się, sprawa została ustalona, plan mają, teraz tylko trzeba wykonywać kolejne jego punkty i zajmować się wyznaczonymi zadaniami. Ślizgonka minęła zatem chłopaka, by później zejść na schody prowadzącej w dół wieży. Tym razem nie było żadnej czerwonej stróżki bliżej niezidentyfikowanej cieczy, nie było zupełnie niczego. Najwyraźniej ten magiczny ślad zniknął, podobnie jak kałuża na wieży, tym samym maskując obecność śmierciożercy w Hogwarcie. Musiała przyznać, że jego czar był dość przebiegły i miała nadzieję, że również on nie tak łatwo da się pochwycić.
<zt>
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 98
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Mar 23, 2017 9:11 pm   

Skinął dziewczynie głową. A zatem ustalone. Resztę będą dogadywać między sobą w wiadomościach przesyłanych za pośrednictwem sów. Brackman zdawał sobie sprawę z ryzyka, ale w tej szkole podejmował je nieustannie. Od czasu do czasu zdarzało mu się przecież zrobić coś za co powinien zostać wydalony z tej placówki. Wcześniej nawiązał kontakt z śmierciożerczynią, uczył się pod jej okiem zaklęć niewybaczalnych, a ponadto włamał się do Działu Ksiąg Zakazanych. Nie traktował jednak tych wszystkich rzeczy jako specjalnych osiągnięć, bardziej interesowało go to co w zamian otrzymywał. Jeśli to była wiedza i nowe umiejętności to dobrze, jeśli nic by z tego nie miał, nie widziałby powodu, żeby się w to angażować. Kierował się przede wszystkim własnym interesem i nawet w tym przypadku nie bardzo przejmował się jaki biznes widzi w tym Astoria.
Obejrzał się za nią i odczekał chwilę. Teraz powinno unikać pokazywania się razem. Jeśli ktoś zacznie coś podejrzewać, padną podejrzenia na oboje. Im rzadziej będzie dochodziło do wspólnych spotkań tym lepiej, właśnie dlatego ich relacje powinny przebiegać tak jak dotychczas czyli nijak. Miał nadzieję, że ślizgonka będzie tego samego zdania.
Dopiero po kilkunastu minutach wdychania jesiennego powietrza, Brackman również skierował się na schody. Śmierciożerca zniknął, nie było powodu tu dłużej sterczeć. Zabrał się więc i zszedł na dół, jakby nigdy nic kierując się korytarzem w dół szkoły. Nic się nie wydarzyło, nikt o tym nie wie.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 9