Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Listopad 1999r.
Pełnia: 21-23.11 (26-28.05)
Coraz więcej deszczowej pogody, coraz silniejsze wiatry. Odczuwalny spadek temperatury. W dzień ok. 7'C, w nocy ok. -4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Spotkań
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 12:14 am   Pokój Spotkań
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Obszerny salon udekorowany w stylu XIX wieku. Czerwone zasłonki przysłaniające szerokie okna, równie czerwone cztery kanapy otaczające drewniany, antyczny stolik, a dalej za nimi regały, zapomnianych, starych... i właściwie mało interesujących książek i artykułów. Idealne miejsca spotkań dla przyjaciół z różnych Domów.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 147
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Sty 05, 2017 9:12 pm   

Po dziwnym zdarzeniu w łazience dziewczyn, Ellen nie bardzo wiedziała co ze sobą zrobić. Poszła do skrzydła szpitalnego, gdzie oczywiście pielęgniarka dopytywała się co się stało, a gryfonka przebąknęła tylko o rozbitych lustrach w łazience. Nie wiedziała jak to powiedzieć, bo to było... dziwne. Ktoś ją zaatakował, ale nie wiedziała kto. Jak miała to wyjaśnić? To brzmiało głupio. Może to wyglądało trochę dziecinnie, ale panienka Spooner sama nie miała pojęcia jak to interpretować. Uśmiech na jej ustach nieco przygasł, chociaż gdy spotkała znajomych jak zwykle starała się powitać ich promiennie, coś pozytywnego zagadać, ale jednak... to była masakra dla niej. Tam w środku wciąż czuła się źle. Co mogła zrobić? Jak to wyjaśnić? Pielęgniarka dopytała się jej jeszcze parę rzeczy, Ellen dała jej znać, że idzie teraz czytać do pokoju spotkań i rzeczywiście miała książkę z zaklęciami przy sobie. Wybrała miękki fotel, zasiadła na nim, niemal zatapiając się w puchatej tkaninie, ale lektura leżała na jej kolanach nieotworzona. Za to dziewczyna wpatrzyła się w okno. Jesień... czy w Hogwarcie naprawdę dzieje się coś złego? Kto ją zaatakował?
Nie mogła skupić myśli i tak zwyczajnie zająć się czytaniem. Cały czas wracała do tego momentu i tego napisu na ścianie. Ktoś tam był... to pewne, nic sobie nie uroiła, ale... cy ten ktoś jest uczniem? Czy to może osoba spoza szkoły? Nie wiedziała. Za dużo pytań, czuła się trochę niepewnie i na razie ani myślała wrócić do łazienki na tamtym piętrze.
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Sty 07, 2017 9:09 pm   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Pielęgniarka oczywiście zawiadomiła Opiekunkę Domu o zaistniałym problemie. To znaczy... o tym, że jej podopieczna została przez coś uszkodzona i teraz jest prawdopodobnie w pokoju spotkań. Van powinna tradycyjnie wysłać zawiadomienie do uczennicy sową i wezwać ją do swojego gabinetu, ale jej ptaszysko zastrajkowało i nie dało się dobudzić, a jak zaczęła grozić jej różdżką, popatrzyła na nią jak na wariatkę i wróciła do drzemki. Ta, brawo Van! Twoja sowa darzy cie na pewno głębokim szacunkiem demonstrując jak głęboko ma cie w poważaniu. Więc... nauczycielka uznała za bezcelowe fatygować się po szkolną sowę, bo dalej jej do sowiarni niż do pokoju spotkań. Dlatego zarzuciła na siebie cieplejsze okrycie przypominające trochę kocyk na ramionach i wyszła z gabinetu. Właściwie nie odpowiadała na żadne "dzień dobry" tradycyjnie ignorując szkolne korytarze. Miała swój cel, reszta ją nie interesowała. Po co zawracać sobie głowę na darmo?
W końcu wkroczyła do wspomnianej komnaty, szybko wzrokiem wyłapując ofiarę. Znaczy... swoją uczennicę. Szczęśliwie byli bez niepotrzebnych świadków, bo dziewczyna mogła się czegoś wstydzić albo krępować mówić o tym co ją spotkało. W każdym razie panna Harvin zatrzymała się naprzeciwko niej krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. Jej wzrok mówił o braku nastroju. Nie... to jednak było dość normalne.
- Panno Spooner... pielęgniarka zawiadomiła mnie o tym, że znalazła się pani w skrzydle szpitalnym w dość fatalnym stanie... - zaczęła, nie zamierzając pytać wprost, bo liczyła na to, że gryfonka sama wyjaśni o co chodzi ułatwiając jej tę konwersację... może nie będzie musiała jej uparcie ciągnąć za język.
_________________

What makes a person hate themselves?
Cowardice, perhaps. Or the eternal fear of being wrong,
of not doing what others expect.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 147
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pon Sty 09, 2017 10:25 am   

Gryfonka zapatrzyła się przed siebie. Jej wzrok jednak był jakiś nieobecny. Trudno zaprzeczyć, że ostatnio czuła się dość obco. A właściwie... od tego wypadku w Skrzydle Szpitalnym. Niby ta sama dziewczyna, a jednak jakoś ją to ruszyło. Trochę inaczej się zachowywała, nawet pomimo całej swojej radosnej otoczki. Najgorzej jak była sama. Wtedy ten napis na ścianie nie dawał jej spokoju. Nie bała się może aż tak, po prostu to wszystko było niepokojące.
Drgnęła kiedy usłyszała głos nauczycielki. Nawet nie zanotowała kiedy ta weszła do środka. Jaka gapa z niej! No właśnie... a wcześniej aż tak by się nie zamyśliła. Od razu wstała z miejsca uznając, że to dość niekulturalne, że pani profesor stoi, a ona taka młoda rozsiadła się na fotelu. To znaczy... ich opiekunka niby nie była stara, ale takie są przecież zasady jakiejś kultury.
- Dzień dobry pani profesor... - zaczęła, chociaż nie do końca wiedziała co dalej... mogła się domyślić, że pielęgniarka przekaże wieści o jej stanie do opiekunki domu, ale jak się z tego teraz wymigać... nie wiedziała co powinna jej powiedzieć. - Bo... doszło do wypadku... - kontynuowała zaciskając palce na okładce książki. - W łazience dziewczyn. Ja tam byłam i... roztrzaskały się lustra. I to stąd te rany, które miałam na sobie. Ale to nic poważnego, kilka draśnięć. - posłała nauczycielce pocieszający uśmiech dając znać, że wszystko z nią w porządku, bo w sumie to pielęgniarka dobrze się ją zajęła i po kuracji nie został nawet ślad na jej plecach... a mogło to się skończyć poważnymi bliznami na całe życie.
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Sty 11, 2017 9:15 pm   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


A no tak, przywitanie. Pominęła jakoś ten etap, zresztą... zwykle je pomijała. Nawet na lekcjach. Albo witała się szybciutko od razu przechodząc do omawiania materiału. Bo przecież nie o to chodzi w zajęciach, żeby się witać, żegnać i raczyć innymi uprzejmościami. Nie mówiąc już o tym, że takie życzliwości były słabszą stroną panny Harvin. Jak już musiała to była gotowa się poświęcić, ewentualnie jeśli kogoś traktowała jak autorytet, ale teraz próżno takich szukać. Jeszcze wcześniej pewnym wzorcem był Dumbledore i chociaż ona sama nie raz go na głos krytykowała, to w duchu go podziwiała po cicho. Po cichu, żeby samej nie słyszeć. Cóż, taka już natura pani profesor.
- Czy to wszystko? - chwilę jeszcze była dość spokojna, ale swoje jakże mało delikatne spojrzenie wlepiła prosto w uczennicę.
A trzeba wiedzieć, że to było jedno z tych spojrzeń nie znających sprzeciwu. Bezwzględne. Stanowcze i nie znoszące sprzeciwu. Rzadko kto miał odwagę patrzeć jej tak prosto w oczy, szczególnie wśród uczniów, bo wśród nauczycieli zdarzali się tacy nieostrożni. No proszę, mogłaby uchodzić za bazyliszka. Niestety, nie zabijała wzrokiem, chociaż chodziły kiedyś różne plotki. Tak czy inaczej, jej wargi nieco bardziej zacisnęły się w kreskę. Czekała na to co powie jej gryfonka. O ile powie. Lepiej, żeby powiedziała. Van zawsze opowiadała się za swoimi podopiecznymi, w końcu była ich opiekunem.
_________________

What makes a person hate themselves?
Cowardice, perhaps. Or the eternal fear of being wrong,
of not doing what others expect.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 147
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pią Sty 13, 2017 9:56 pm   

Skąd Ellen wiedziała, że takie pytanie padnie... to pewne, że profesorka musiała się o wszystko wypytać, tym bardziej, że była to opiekunka jej domu. Specyficzna i chyba nikt nie chciał by mieć z nią do czynienia w mało sprzyjających okolicznościach. Dziewczyna wpatrywała się w nią przez chwilę, uśmiech zgasł i nawet jej spojrzenie wyglądało na bardziej przyćmione. Tak jak nie u Ellen. Można było więc łatwo się domyślić, że coś jest nie w porządku, chociaż ciemnowłosa nie do końca była przekonana jak to przekazać.
- Niezupełnie. - zaczęła spuszczając wzrok na trzymaną w dłoni książkę, jakby to na niej chciała teraz skupić całą swoją uwagę.
Palcami zaczęła lekko odginać górne rogi lektury. Tak odruchowo, jakby mimowolnie. Żeby się czymś zająć. Chwilę musiała się zastanowić jak to powiedzieć.
- Ktoś tam był... wiem, że to brzmi dziwnie, ale nie widziałam nikogo jakby łazienka była pusta. A jednak spod kabiny wyszedł wąż, potem coś zatrzasnęło drzwiczki... to wszystko było jakby zbieg okoliczności. A potem pękły wszystkie lustra. Na raz. - kontynuowała, obniżając ramiona i pozwalając sobie znów na krótką, milczącą przerwę. - Pod lustrami był napis. Tam było napisane "Ty będziesz następna mieszańcu". Taką czerwoną farbą. Jak krew. - wyjaśniła wszystko. - Ja... nie wiem jak to wytłumaczyć pani profesor, bo przez cały czas nikogo tam nie widziałam. - dopiero na sam koniec podniosła wzrok na nauczycielkę.
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Sty 15, 2017 9:25 pm   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Pani profesor wysłuchała spokojnie. Wiedziała, że uda się jej gryfonkę pociągnąć za język. No tak, wypada, żeby takie rzeczy mówić nauczycielom, ale z jasnych przyczyn trudno powiedzieć to pierwszemu lepszemu, którego złapie się na korytarzu. Zmarszczyła brwi. Nie podobało się jej to. I to bardzo. Ktoś kogo nie było... nie, to zbyt głupie. Ktoś był. Tylko nie było go widać. Peleryna niewidka? Bardzo możliwe. Albo inny sposób dający możliwość bycia nie do zauważenia i wtopienia się w tło. Mogła poddać Ellen działaniu jakiegoś zaklęcia, dziewczyna mogła nawet nie zdawać sobie z tego sprawy.
Przez chwilę Van nic nie mówiła. Westchnęła cicho, a wzrok z gryfonki przeniosła na sąsiednie regały. Był problem. Lustra, groźba... ktoś sobie urządził polowanie na mieszańców. Pewnie na brudnokrwistych też. Jakiś ślizgon? Uczeń? Wątpliwe, żeby to był nauczyciel bez względu na to jakie mieli poglądy. Ktoś z zewnątrz? Albo kto dostałby się do Hogwartu? Co prawda bariery nie były nie do przejścia, ale byle śmierciożerca czy inny idiota by ich nie sforsował...
- Rozmawiałaś o tym z kimś jeszcze? - zapytała, wracając w końcu wzrokiem na dziewczynę. - Kłóciłaś się ostatnio z jakimiś ślizgonami? Prześladował cie ktoś? - wątpiła w takie teorie, ale na wszelki wypadek wolała sprawdzić, może przy okazji znajdzie się jakiś ślad kto za tym może stać.
_________________

What makes a person hate themselves?
Cowardice, perhaps. Or the eternal fear of being wrong,
of not doing what others expect.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 147
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Śro Sty 18, 2017 9:10 pm   

Ellen miała nadzieję, że to przesłuchanie nie będzie zbyt uciążliwe. To znaczy rozumiała, że pani profesor musi o wszystko dopytać, ale jak łatwo się domyślić opowiadanie o takich przeżyciach nie należało do najmilszych doświadczeń. Tym bardziej, że gryfonka wcześniej nie miała żadnych problemów. No może oprócz czasów gdy to Snape był dyrektorem, a w szkole panoszyli się śmierciożercy. Wówczas rzeczywiście nie mogła mówić o ugodowym traktowaniu i często czuła się jak uczeń drugiej kategorii, ale to wszystko było winą systemu i tego, że wszędzie panował Voldemort, więc wdrażano jego doktryny. A oprócz tego Ellen była chyba nieszkodliwą gryfonką, która nie mogła powiedzieć, że komuś szczególnie zaszła za skórę. Przynajmniej o to się starała.
- Nie, nie rozmawiałam z nikim. - odpowiedziała i pokręciła głową, odruchowo przesuwając palcami po brzegach okładki trzymanej książki. - Nie kłócę się ze ślizgonami... to znaczy... wie pani profesor jacy oni są, ale nie miała z nimi żadnych problemów. - wzruszyła ramionami, bo tak... zdarzały się czasem różne wymiany zdań, ale bez przesady... nie odczuła tego, żeby któryś z zielonych zapałał do nią szczególną nienawiścią. - Nie... przynajmniej nikogo nie zauważyłam. - odpowiedziała na ostatnie pytanie nauczycielki, wracając na nią wzrokiem, trochę spokojniej, z mniejszą niepewnością, bo co by tu nie powiedzieć, ale obecność pani profesor działał jednak bardziej kojąco.
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Sty 20, 2017 9:11 pm   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Tak jak sądziła. Dziewczyna była właściwie całkowicie czysta. Żadnych wrogów, problemów, żadnych kłopotliwych sytuacji, które mogłyby ściągnąć na nią uwagę co bardziej denerwujących jednostek z zielonego Domu. Co prawda był to brak podpowiedzi, ale samo w sobie stanowiło to cenną wskazówkę, że jak łatwo się domyślić raczej nie stoi za tym żaden domniemany przeciwnik panienki Spooner i może być to kwestia szerszego problemu. Van nie zagłębiała się za bardzo w sprawy czystości krwi swoich podopiecznych, bo jak wiadomo do Gryffindoru trafiali i ci z dziada pradziada bez skazy i ci, którzy wywodzili się wprost od mugoli. Prawdziwa różnorodność, ale dla niektórych mogło być to niebezpieczne.
- W porządku. Postaraj się chodzić w grupie, raczej bliżej z gryfonami. - odezwała się po chwili, opuszczając luźniej dłonie, nie było sensu dalej wymuszać na dziewczynie kolejne zeznania.- Albo uprzedzaj innych jak wychodzisz gdzieś sama. - poleciła jej i w końcu ruszyła się z miejsca. - Porozmawiam na ten temat z dyrektor McGonagall. - bo w końcu problem był, a jeszcze większy się zacznie jak i inni uczniowie, którzy nie mogą się pochwalić czystością krwi zaczną być prześladowani. - Uważaj na siebie, Spooner. - rzuciła jej na odchodne, po czym opuściła pomieszczenie.
Kroki skierowała wyżej, w stronę wieży dyrektorskiej. Nie wiedziała czy zastanie swoją mentorkę, ale sprawę zgłosić trzeba. Im szybciej, tym lepiej.
<zt>
_________________

What makes a person hate themselves?
Cowardice, perhaps. Or the eternal fear of being wrong,
of not doing what others expect.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 147
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Sty 22, 2017 9:08 pm   

Kiwnęła głową na słowa pani profesor. No tak, to oczywiste. Czyli nawet nauczycielka spodziewała się kolejnych ataków. Tak przynajmniej wynikało z jej słów.
- Dobrze. Do widzenia pani profesor. - odpowiedziała odprowadzają opiekunkę domu wzrokiem, po czym westchnęła spuszczając spojrzenie na trzymaną książkę.
Czy to może być nowe niebezpieczeństwo? Wiele na to wskazywało. Bo chyba nie można tego nazwać głupim wybrykiem jakiegoś ucznia. Chyba było to coś poważniejszego. A przynajmniej coś na tyle poważnego, że mogło napędzić stracha nie jednemu uczniowi. Ona jeszcze była mieszańcem, miała krew pół na pół z krwią czystą. A co mają powiedzieć osoby pochodzące od rodzin mugoli? Ci dopiero mieli pod górkę. Takich osób też nie brakowało w Gryffindorze, w końcu ich Dom uchodził za dość tolerancyjny.
W końcu wstała. Uznała, że nie ma sensu tu tkwić tym bardziej samej. Pani profesor musiała obgadać sprawę z dyrektorką, a do tego czasu nie wszystko było jeszcze wiadome. Może jednak ich obawy są bezpodstawne?
Wyszła z pokoju spotkań. Głowę podniosła wyżej, postarała się o drobny uśmiech, żeby dodać sobie więcej otuchy i skierowała się do wieży gryfonów. Tak czy inaczej lepiej będzie jak tam spędzi trochę czasu.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 9