► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Obraz Ślepego Grajka
Autor Wiadomość

Dołączył: 02 Sie 2010
Posty: 714
Wiek: 18
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Włos z ogona jednorożca, 12 cali, bez, giętka
Ekwipunek: Stara materiałowa torba na ramię, różdżka, coś słodkiego, srtykuły do pisania i choć jedna książka
Sakiewka: 10g
Genetyka: Wilkołak
Poziom życia: 45%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 11
Transmutacja: 21
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 18
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 7:31 pm   

Może gdyby James nie był tak bardzo nieobecny duchem, to zareagowałby inaczej, ale cóż poradzić. W głowie wciąż mu się kotłowało, a Ślizgon na którego trafił, był pierwszą osobą, na której zamierzał się rozładować.
Pojawienie się Emmy zmieniło jednak kilka spraw. Nie chodziło wyłącznie o to, że też była Ślizgonką, ale o myśli, czarne myśli krążące już nie tylko wokół wilkołactwa, które jak fatum kłębiło się nad nim, ale także nad bliskimi mu osobami.
-Co ? Gdzie ? -zapytał całkowicie zbity z tropu, jednak nawet nie schylił się po książki. Zamiast tego spoglądał na Emmę, jakby zapomniał o swoim obowiązku zrugania Olivera.
-Ja ... właśnie ... no tak, dobra. -wydukał w końcu i dał się poprowadzić, gdziekolwiek zamierzała go zaciągnąć Blondyna. Może to jednak i lepiej. Nie wiadomo jakby się to wszystko skończyło, gdyby Emma nie wkroczyła na scenę.
_________________
Magia to potęga, gdy jest we właściwych rękach.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 7:37 pm   

Chyba w czymś przeszkodziła i wytrąciła tym Jamesa z równowagi. Tak, Krukon z pewnością teraz nie ogarniał z lekka. Przez chwile jeszcze patrzyła na Olivera, jakby chciała ocenić, co dokładnie sie działo, nim wkroczyła, ale po chwili skupiła sie na prefekcie.
- No to chodźmy - już miała chwycić jego rękę, gdy przypomniała sobie o książce. Gdy się wyprostowała, obróciła się na pięcie i powędrowała korytarzem. Odwróciła się tylko na chwilę - Cześć - machnęła ręką do Ślizgona.
Krukon pewnie podążył za nią.

[zt z Jamesem]
 
 
Oliver Chaswood
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lut 04, 2011 6:39 pm   

Nie ładnie tak się cofać w czasie ale przyjmijmy, że Olivier obrzucił tylko prefekta dosyć obojętnym wzrokiem, kiedy ten tylko zwrócił mu uwagę.
- Ah, pan Prefekt - zabrzmiało to dosyć ironicznie, jednak chłopak ''posłusznie'' odwrócił się na pięcie i wrócił do dormitorium. Choć było w tym tyle posłuszeństwa, co braku kolejek w NFZ.
(nawał nauki wymusił na mnie brak obecności na forum : P przepraszam najmocniej!)
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 5:50 pm   

Megan szła w kierunku dormitorium. Stwierdziła, że to będzie najlepsze miejsce w którym może się znajdować Harry ale pewności nie miała. Przez ten smród w Skrzydle Szpitalnym trochę straciła orientacje jeśli chodzi o zapach Harrego i nie miała bladego pojecia gdzie ten mógł teraz być. Miała nadzieje, że nie zrobił jakiegoś głupstwa.
Megan też zastanawiała się nad Carl'em i Issie. Gdzie ci poszli? Przecież od tak nie zniknęli, chociaż... Meg podejrzewała po prostu, że poszli do kuchni. Dziewczyna musiała się najeść, aby trochę podnieść sobie siłę przez to co się wydarzyło. Miała tylko nadzieje, że nie wpadnie na jakiś głupi pomysł zamienienia go w wilkołaka, bo ona na to nie pozwoli. Wiedziała jaki to ból jest bycie innym, i nie chciała aby jej kuzyn tego doświadczył. Fakt, nie uważała, że bycie wampirem jest okropne, po prostu wiedziała też jakie sa tego konsekwencje, co prawda wilkołak niby miał łatwiej, ale i tak czy siak... zawsze jest trudniej być wyrzutkiem.
Przystanęła przy obrazie... czemu... a kto tam wie... po prostu nie mogła znaleźć zapachu Harrego i myślała, że jak przystanie odetchnie świeżym powietrzem, to złapie nowy trop... trzeba poczekać czyż nie? W między czasie zaczęła oglądać obraz przy którym stanęła... tak z nudów
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 6:10 pm   

Nathan po wyjściu z biblioteki postanowił zejść z powrotem na dół i wybrać się na szkolne błonia. Nie lubił za bardzo przebywać w pomieszczeniu, tym bardziej, że na dworze taka ładna pogoda. Był nieco rozdrażniony po spotkaniu z panną Harvin, jednakże ta złość już zaczęła mu nieco przechodzić. Co za wredny i bezczelny babsztyl, tylko dosłownie udusić, nic więcej. Szkoda mu tych gryfonów, którzy muszą się z nią użerać, doprawdy ... szkoda słów.
Szedł teraz korytarzem, lecz na chwilę przystanął i rozejrzał. Był chyba na trzecim piętrze i chyba się zgubił. No cudownie, gorzej być chyba nie może. Nie no, w sumie jednak tak, ale tej kwestii nie będę tutaj omawiać. Westchnął. Może jak pójdzie w przód, to w końcu mu się uda dotrzeć dokądś, skąd mógłby się skierować dalej na dół. Cieszyłby się, gdyby pojawił się tu jakiś uczeń i mógł go rozeznać w obecnym położeniu.

Jego prośba została chyba spełniona, bo gdzieś dalej na korytarzu dostrzegł dziewczynę. No najprawdopodobniej uczennicę, bo ma szczerą nadzieję, że to nie kolejna nauczycielka. Podszedł bliżej, nie miał nawet zamiaru się skradać. Lepiej, żeby go usłyszała i się nie wystraszyła, bo wśród niektórych to się zdarza.
- Witaj. Eee ... wiesz, chyba się zgubiłem. Możesz mi powiedzieć, gdzie dokładnie jestem? - spytał, sam fakt, że się zgubił był dość żenujący, ale on dopiero co się tu pojawił, a zamek Durmstrangu był zdecydowanie mniejszy i mniej skomplikowany.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 6:18 pm   

Megan już z daleka usłyszała jak ktoś nadchodzi, i poczuła zapach, ale nie chciała od tak się odwracać, w końcu stwarza pozory normalnej dziewczyny prawda? W każdym razie nie znała tego zapachu, był nowy i nie pasował nawet do pełni zapachów jakie czuje na co dzień. Cóż... może i fakt, że Pani Harvin była trochę ostra, ale to i tak opiekunka Gryffindoru i choć nie raz opieprzyła Megan, zwłaszcza o stratę punktów no i zatrzymanie rozgrywek Quiditcha, to i tak uważała ją za jedną z lepszych nauczycielek. W każdym razie, wiedziała, że nienawidzi Snape'a co dawało jej jeszcze jeden dodatkowy punkt. Niestety ta ich znajomość nie kończy się dobrze ani dla Slytherinu ani dla Gryffindoru, ale wróćmy jednak do Megan i nowego nauczyciela.

Dziewczyna odwróciła się w chwili kiedy usłyszała na tyle kroki aby stwierdzić, że nauczyciel jest blisko. Spojrzała na Niego ze spokojem, choć można by było pomyśleć, że to był skaner całej osoby pana Nathana. Nowa osoba, więc trzeba by ją ocenić, chociażby jak się ubiera i jak wygląda. I trzeba było powiedzieć, że postać ta była dość przystojna, ale Megan to nie za bardzo interesowało. Patrzyła tak i starała się ocenić wiek nauczyciela. Dała by mu max 24 lata, więc na pewno nie jest uczniem. Ale nauczycielem też nie może być, bo przecież go nie zna, a zna wszystkich uczących w tej szkole.
Kiedy ją zapytał gdzie się znajduje, ta rozejrzała się i od razu skojarzyła to miejsce, że to jest 6 piętro. Zerknęła znowu na osobnika płci męskiej i powiedziała.
- Szóste piętro... jeśli szuka Pan Gabinetu Profesora Dumbledore'a to jest ono wyżej w jednej z wież. - powiedziała myśląc, że jest to po prostu czarodziej który ma sprawę do dyrektora.
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 6:36 pm   

Trochę ostra. Ją można porównywać do tępego noża, ale nie będę tu składać porównań, bo to wszyscy czytają, a później biednemu chłopakowi się oberwie przy następnej rozmowie. W sumie to i tak dziw, że on jeszcze żyje, ale panna Harvin chyba wymiękła. No, Nathan nie zdążył jeszcze poznać Snape'a i chyba tego nie zrobi w najbliższym czasie (bo gadanie sama ze sobą byłoby dziwne). Może i powinien się z tego powodu cieszyć, może i nie. Od uczniów pewnie się dowie wkrótce ... W każdym razie on mimo tego iż pożarł się z nauczycielką transmutacji nie zamierza się wyżywać na biednych dzieciakach, jest uczciwy.

Oczywiście on się nie domyśla, że Megan akurat jest nienormalnym dzieckiem (sory za określenie XD). No bo po czym? Po tym, że na niego patrzy i mierzy wzrokiem? Prawie każdy to robi, a szczególnie jak wejdzie on do wielkiej sali. Tam do dopiero czad. Ale on się zbytnio tym faktem nie przejmuje, no bo niby czym? Tym, że ktoś jest ciekawski i na niego patrzy?
Ach, no Megan odmłodziła mi postać. No niestety jest nieco starszy i jest nauczycielem, ale ok 9/10 uczniów tutaj tego nie wie i Megan nie jest wyjątkiem.

No, on wiedział, po prostu wiedział, że się zgubił. Jednak nie jest na trzecim piętrze, a na szóstym. Tylko jakim cudem on tu wlazł? Oto zagadka nie do rozwiązania po prostu jak można iść na górę myśląc, że się zeszło na dół? Ale tak bywa jak się samemu szlaja po wielkim zamku nie wiedząc gdzie co i jak.
- No super. - skwitował po czym rozejrzał się po piętrze. - Nie, nie kieruję się do profesora Dumbledora. Byłem już tam. Obecnie próbuję wydostać się na dół z biblioteki. Ale jakoś mi nie idzie. - stwierdził i uśmiechnął się.
- Ach, no gdzie moje maniery. Nazywam się Nathan Everald. - powiedział, po czym podał dziewczynie rękę.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 10:23 pm   

Rzeczywiście to było naprawdę dziwne dostać się na szóste piętro z trzeciego choć szło się na dół. Meg kiedy o tym usłyszała podniosła mimowolnie jedną z brwi do góry na znak zdziwienia i zaskoczenia. To taki mimowolny odruch kiedy coś wydaje jej się dziwne, i nie dorzeczne. Taaaak nie ma to jak ta delikatność wyrażania myśli u naszej wampirzycy. Jednak teraz czarodziej wystawił do niej rękę w ramach przywitania. No cóż... nie mogła od tak tego zignorować dlatego chwyciła jego rękę na przywitanie. Teraz chyba wypadałoby się przedstawić, co właśnie Megan miała zamiar uczynić.
- Megan Vaye... a co do zgubienia się, chyba nie studiował Pan w Hogwarcie skoro nie zna się Pan na naszych schodach... uwielbiają płatać figle. Trzeba mieć wyczucie aby znaleźć się na piętrze na który chce się dostać. - powiedziała z uśmiechem
Ahh... gdyby Megan wiedziała, że to nowy nauczyciel to by od razu zmieniła swój stosunek do niego na bardziej oficjalny. Ale w sumie... teraz nauczyciel mógł poznać uczennicę od tej bardziej wyluzowanej strony. Chociaż niestety Meg nie będzie chodzić na zajęcia z Opieki nad Magicznymi Stworzeniami w 6 klasie to i tak chyba miło poznać nauczyciela od takiej strony.
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 30, 2011 10:53 pm   

No niestety on praktycznie na poważnie w Hogwarcie jest "pierwszy raz" toteż można powiedzieć, że mimo iż zwiedził większość zamczyska to nadal jest w nim nieobeznany do końca. Dlatego chyba lepiej, jeśli lekcje będą na świeżym powietrzu, bo jakże inaczej, w końcu on nie będzie im prawił teorii ... woli praktykę i żywe stworzenia, które raczej innym nie widzą się w zamku.
- No cóż, nie. Jestem z Durmstrangu. - powiedział, ciekawy jak dziewczyna na ten fakt zareaguje. Nie dawno był tu turniej trójmagiczny, który nie zakończył się niestety pomyślnie. Wiele uczniów też kojarzyło tą szkołę jak jakąś złowieszczą frakcję. Tam po prostu mają nienormalnego dyrektora.
- Jak widać mnie się już od schodów "oberwało". - uśmiechnął się również. On nie zwracał się do uczniów jak do podwładnych, jak to robili niektórzy nauczyciele, tylko próbował do nich podejść na luzie.

/sory za krótki post. następne będą lepsze.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 4:21 pm   

No proszę Durmstrang. Ale nie to, że Megan bała się ludzi z tej szkoł ze względu na uprawianie Czarnej Magii. Tylko po prostu była zaskoczona co osoba z tak daleka robiła tutaj w Hogwarcie. U Dumbledore'a już był, czyli miał pewną sprawę i pewnie teraz chciał wyjść z Hogwartu. No cóż... przecież Megan nie powinna go zatrzymywać. Jest czarodziejem, pewnie sprawuje jakąś funkcje w Ministerstwie Magii. Ale chyba by zdołał sam wyjść z zamku. To nie jest problem zejść do schodach w dół.
Ale żart o schodach sprawił, że Megan od razu podjęła się dalszej rozmowy na temat złośliwości schodów. Uśmiechnęła się na jego słowa po czym od razu powiedziała.
- To i tak nic... kiedyś gdy byłam w 1 klasie, był już wieczór, więc musiałam wrócić do pokoju wspólnego Gryfonów, tylko, że niestety, schody były tak złośliwe, że żadne nie chciały do mnie "podejść" aby mnie zabrać na wyższe piętra. Siedziałam więc na piętrze nie wiedząc co robić. Oberwało mi sie od naszego woźnego Filcha, dopóki nie wyjaśniłam sytuacji Myślałam, że mnie udusi za to, że przebywam poza pokojem wspólnym - powiedziała historię która jedynie się jej przydarzyła z tymi magicznymi schodami po czym rozejrzała się dookoła jakby poszukując kogoś lub czegoś po czym znowu jej wzrok padł na czarodzieju.
Nadal cały czas zastanawiała się co on robi w Hogwarcie, w sumie też zaczęła zastanawiać się jaką sprawę miał do Dumbledore'a, to było takie interesujące, przynajmniej dla niej.
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 4:33 pm   

Ministerstwie? On i ministerstwo to "jak pies z kotem". Uważa, że pracuje tam banda idiotów, ale to tylko jego poglądy. Prawdopodobnie. Jeszcze bardziej się pogłębiły kiedy to nie uwierzyli Dumbledorowi, że Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać powrócił. On wierzył im od początku, ale to nie ten temat chyba.
Może i nie problem zejść na dół, jednakże ogromny się z nimi dogadać. No bo skoro "robią na złość" praktycznie większości osób w tej szkole, to on raczej nie będzie wyjątkiem. Jak widać już nim nie jest.
- Nocowałaś na piętrze? Ciekawe. - stwierdził nadal się uśmiechają. Sam fakt tego, że musiała koczować, bo schody jej nie chciały wpuścić był dość zabawny. Gdy wspomniała o tym, że jest od gryfonów, to mu aż "ciary" przeszły, oczywiście nie dosłownie, bo co za tym idzie była wychowanką Harvinowej.
- Będę się chyba z tymi schodami tylko spotykał, jeśli będę miał sprawę do profesora Dumbledora. Wtedy wezmę miotłę. - powiedział, oczywiście w żartach, chociaż to w sumie nie jest taki zły pomysł swoją drogą... z pewnością taki obrót sytuacji byłby dość interesujący.
- Bardziej mnie interesują błonia. - ha, jaki on tajemniczy. Wzbudzi jej ciekawość <choć nie ma takiego zamiaru jako on> , może w końcu go spyta co tu robi.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 5:01 pm   

Gdyby Megan usłyszała co on myśli o Ministerstwie oraz o tym, że Voldemort powrócił, pewnie by uśmiechnęła się jeszcze szerzej ciesząc się jak dziecka, wiedząc, że jest osoba która jednak cały czas wierzyła w powrót Czarnego Lorda. To była taka miła perspektywa, że jednak nie wszystkie umysły były tal otumanione przez słowa które były w Proroku Codziennym. To dobrze... bardzo dobrze.
- Może i ciekawie, ale bycie 11 latkiem śpiącym na korytarzu, gdzie co jakiś czas przelatuje duch, a potem jeszcze obrazy się odzywały... można się było przerazić, będąc takim małym berbeciem jakim byłam. - powiedziała żartobliwie
Miotła.. dobry pomysł... ale i tak chyba będzie najlepiej poruszać się schodami, zachowując środku ostrożności. Błonia.. tak tak błonia rzeczywiście naprawdę były interesujące, no i bardzo piękne...
- Błonia naprawdę warto się po nich przejść. Idealne miejsce do nauki oraz odpoczynku szczególnie wiosną i latem... niech Pan żałuje, że nie chodził Pan tutaj do szkoły... nie wiem niestety jak jest w Durmstrangu... ale nie zamieniłąbym Hogwartu na nic innego - odparła z uśmiechem na ustach
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 9:53 pm   

On swoich poglądów nie przedstawia za wielu osobom, może tym które dobrze zna i z którymi się przyjaźni. Kilka osób jest w to wtajemniczonych, ale większość nie żyje. Po za tym, on nie czyta proroka codziennego, to pismo już całkiem uważa za debilne pipidówy. To, co w tej gazecie wypisują, to kompletne dno i nic więcej. Najogólniej - marny brukowiec, tyle, że czarodziejski.
- Zabawna sytuacja. - stwierdził. No, a nie? Dziecko śpiące na korytarzu i tylko woźny się nim zainteresował, to dość dziwne. Na dodatek je jeszcze ochrzanił. Och ... no normalnie. Dobrze, że się wszystko wyjaśniło.
A i owszem, błonia to piękne, rozległe miejsce, które będzie idealne do lekcji, które on szykuje uczniom na następny rok szkolny. Na pewno przyda się, wiele, wiele terenu.
- No cóż, mnie błonia przydadzą się do czegoś innego. - powiedział, zupełnie zapominając o fakcie, że nie powiedział jej, iż jest nauczycielem. Zaraz sobie pomyśli, że chce przejmować tereny Hogwartu.
- Będę miał sporo czasu by się zaznajomić ze szkołą. - ach ten jego uśmiech. Prawdopodobnie nigdy nie znika z jego twarzy.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 10:17 pm   

Dla kogo zabawna sytuacja dla tego zabawna. Choć jak teraz Megan o tym wspomina to uważa, że rzeczywiście było zabawne.
- Cóż... teraz jest to zabawne... ale wtedy było strasznie. - dodała jeszcze patrząc na czarodzieja z uwagą.
I znowu to zainteresowanie jego osobą. No co... kim był? Co tutaj robił? Czemu był tutaj chociaż był w Durmstrangu. A teraz jego słowa odnośnie błoni no i zaznajomienia się ze szkołą. Jakby miał się zatrzymać na długi czas. Jakby...
I Megan teraz olśniło. On był pewnie jakimś nowym nauczycielem!! Gdyby krew w żyłach wampirzycy krążyła zrobiłaby się cała czerwona ze wstydu. Zwracała się tak do nauczyciela który możliwe będzie ją uczyć. A ona taka była głupia... o matko co za wstyd.
Jej mina wyrażała po części szok i przerażenie, ale po dłuższej sekundzie się uspokoiła. Spojrzała jeszcze raz na mężczyznę i powiedziała.
- Ja... przepraszam, ale muszę już iść. Jutro jest uczta pożegnalna i muszę się popakować, oddać książki do biblioteki itp... do do widzenia - powiedziała jeszcze na pożegnanie i poszła szybko w stronę swojego dormitorium byleby tylko uciec od swojego nauczyciela
<NMM>
 
 
Nathan Everald
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 10:25 pm   

Zerknął na nią i jej speszenie. Yyy ... no cóż. Najwyraźniej chyba jednak jej nie powiedział, że tym nauczycielem jest.
Przyglądał się jej, aż zniknęła gdzieś, po czym sam cofnął się w kierunku schodów. [zt]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 9